Strona GłównaO mnieKontakt
Cute Purple Bow Tie Pointer

piątek, 9 września 2016

Wibo 4in1 concealer palette, paletka korektorów.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z moją opinią na temat paletki korektorów z Wibo. Wiem, że wiele z Was bardzo ją lubi i ja też kupiłam ją z polecenia. Czy naprawdę jest taka genialna? Zaraz się przekonamy. 
Paletka jest mała, kompaktowa, wygodna w podróży. Niestety opakowanie nie jest najwyższych lotów. Góra to cienki plastik, który już mi się połamał. W cenie ok. 10 zł nie można wymagać opakowania solidnego niczym z metalu dlatego wybaczamy jej to.
Przejdźmy natomiast do samych korektorów.  Na ostatnim zdjęciu jest napisane który kolor z jakim problemem pomoże nam walczyć. Konsystencja jest kremowa, przyjemna i łatwa w aplikacji. Wszystkie kolory nakładają się równomiernie i mają przyzwoite krycie. Najbardziej do gustu przypadł mi zielony kolor, którego używam do zamaskowania popękanych naczynek. Mam kilka na policzkach. Nie robię tego codziennie, ponieważ mi one nie przeszkadzają, nie są widoczne pod podkładem, jednak na większe wyjścia, warto mieć pewność, że nasza cera wygląda nienagannie. Stosowałam go też u innych osób które malowałam, z gorszymi problemami skórnymi i muszę napisać, że radzi sobie bardzo dobrze. Korektora różowego czasem używam pod oczy, faktem jest, że ładnie niweluje sińce pod oczami natomiast nie używam go często, trzeba go zawsze przykryć jeszcze beżowym korektorem a jak wiadomo pod oczami często mniej znaczy więcej i do tego się też stosuję.
Kolorek beżowy, może stać się waszym przyjacielem na wypryski. Czasem jak dopadnie mnie jakaś niespodzianka stosuję go. Na szczęście zdarza się to rzadko. Pod oczy wolę korektor z Inglota lub Astora. Ciemny beż, może posłużyć do konturowania, raz próbowałam, wyszło ładnie. Wolę jednak produkty w kamieniu do konturowania. Nie lubię kremowych rozświetlaczy, za różami nie przepadam w żadnej formie. Bronzery kocham, natomiast te w kamieniu.  Tak chyba już zostanie. Paleta jest moim zdaniem warta zakupu, nawet tylko ze względu na ten zielony odcień. Koszt jest niewielki, warto wypróbować.
Używałyście jej? Co o niej myślicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

środa, 7 września 2016

Manicure hybrydowy lakierami z Aliexpress, HNM 1433, 1558, baza i top Semilac.

Witam Was kochane,
Dziś zaprezentuję Wam manicure hybrydowy wykonany w znacznej części produktami z Aliexpress. Zamówiłam jeszcze kilka lakierów z innych firm więc za jakiś czas gdy je przetestuje pojawi się wpis o nich. Napiszę które są warte uwagi a od których lepiej trzymać się z daleka. Dziś na pierwszy rzut pójdą lakiery z HNM. Mój wybór padł na biały 1433 oraz neonowy róż 1558.
Białego lakieru HNM 1433 użyłam jako podkładu. Dwie jego warstwy wystarczą do całkowitego krycia. Jasny lakier to nie produkt z Aliexpress a Semilac Biscuit 032. Różowy HNM 1558 do pełnego krycia potrzebuje 3-4 warstwy i to na białym podkładzie więc wypada kiepsko. 
Kolory są prześliczne, pięknie prezentują się na dłoni. Wytrzymują aż do zdjęcia, miały czas się wykazać ponieważ z braku czasu ten manicure nosiłam ponad 3 tygodnie i wytrzymał w nienagannym stanie. 
Problem pojawił się natomiast z odmaczaniem. Hybrydy ściągam acetonem, uważam, że to najlepszy sposób. Niestety te nie chcą się rozpuszczać. Na opakowaniu pisze, że się odmaczają, niestety u mnie nie. Z tego powodu nie skuszę się już na kolejne egzemplarze. Jeśli natomiast wy np. piłujecie hybrydę to myślę, że mogą Wam przypaść do gustu. Cenowo wypadają po jakieś 5-6 zł. 
Perełki to również produkt z Aliexpress.
Używałyście ich? Co sądzicie o hybrydach z Aliexpress?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

sobota, 3 września 2016

Zużycia lipca i sierpnia.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z postem o zużyciach lipca i sierpnia. Był to czas wakacji, większość czasu przebywałam poza domem, dlatego denko jest skromne ale myślę, że warto poczytać o tych produktach ponieważ nie ma wśród nich żadnego słabego produktu.
Na pierwszy ogień pójdą produkty do twarzy. Zużyłam chyba już kultowy płyn micelarny z Garniera. Sama nie wiem które to już opakowanie. Bardzo go lubię i ciągle do niego wracam. Kolejnym produktem jest woda różana KTC, używam wód z różnych firm, wszystkie działają tak samo i wszystkie które się u mnie pojawiły polecam. Przelewam je do pojemnika z atomizerem, używam do twarzy, psikam nią pędzle, mieszam z nią maski do twarzy. Uwielbiam.
W kategorii włosy spisałam się już nieco lepiej. Pierwszy produkt to szampon Garnier, Ultra Doux siła 5 roślin. Bardzo go polubiłam, szampon dobrze oczyszczał włosy i długo pozostawały świeże. Miał ziołowy, jednak bardzo przyjemny zapach. Odżywka w sprayu Gliss Kur, to również mój ulubieniec, używam ich cały czas, wybieram różne warianty i wszystkie bardzo lubię, działają na moje włosy tak samo. Lee Stafford, maska do włosów Hair Growth Treatment. Jest jeszcze jedna wersja tej maski do włosów suchych jednak ta ma lepszy skład i to na nią się skusiłam. Maska stała się moim ulubieńcem. Pojawi się o niej osobny wpis. Ostatnim już produktem do włosów, jest saszetka maski Biovax do włosów ciemnych, bardzo mi się spodobała i myślę, że zakupię pełnowymiarowe opakowanie.
W kategorii ciało, zużyłam tylko dwa produkty i jest to mydło pod prysznic Ziaja blube, zielone jabłko, zapach jest chemiczny jednak dobrze mi się go używało. Kolejny produkt to żel pod prysznic Palmolive, przyjemny, kremowy o pięknym zapachu. Oba polubiłam .
Czas na ostatnie dwa produkty, pierwszy z nich to La Riva, New women, tani zapach. Bardzo mi się podoba i co jakiś czas wracam do niego z sentymentu. Antyperspirant Nivea invisible to mój stały bywalec. Dobrze chroni, nie brudzi ubrań. Polecam.

Używałyście któregoś z tych produktów? Co o nich myślicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Zamówienia z AliExpress 1.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z zakupami z AliExpress. Myślę, że każdy już coś o tej stronce słyszał, ja długo wzbraniałam się przed zakupami na tej stronie, jednak gdy zaczęłam to już przepadłam na dobre.
Stronka jest bardzo intuicyjna, zamawianie jest proste, ja używam opcji przelew24 i ze strony Aliexpress przekierowuje mnie do mojego banku, gdzie jest już kwota przeliczona na złotówki, wygląda to podobnie jak płatność na allegro. 
Darmowa wysyłka jeszcze bardziej zachęca do zakupu.
Zaczęłam tam zamawiać myśląc głównie o produktach do paznokci, ozdobach które u nas kosztują dużo więcej, więc jeśli nie zależy nam na czasie to nie ma sensu przepłacać. 
1. Folie imitujące efekt potłuczonego szkła. Pięć kolorów kosztowało mnie 6,13 zł. Cena moim zdaniem atrakcyjna. Produktu już używałam i spisuje się bardo dobrze. Na przesyłkę czekałam około miesiąca. Zamawiałam z tego linku .
2. Sztuczne rzęsy. W opakowaniu jest 5 par. Zamawiałam je za 3,18 zł. Cena więc śmieszna, jeszcze ich nie używałam, wyglądają bardzo przyzwoicie. Link do nich znalazłam pod jakimś filmikiem na youtube i dziewczyna mówiła, ze dobrze się noszą i w żaden sposób nie wpływają na oczy. Wolną chwilą sama je przetestuje i dam Wam znać. Jeśli chodzi o długość włosa są porównywalne z Demi Wispies natomiast długość linki, żyłki jest zdecydowanie większa. Będę musiała je trochę przyciąć . Te z Ardell pasują na moje oko idealnie. Zamawiałam je tutaj.
3. Lakiery hybrydowe HNM, zamówiłam dwa kolorki, biały 1433 i neonowy róż 1558. Płaciłam 4,89 za sztukę. Już ich używałam, Biały kryje po 2 warstwach, różowy niestety po 3 i to na podkładzie z białego. Odmaczają się dosyć topornie więc myślę, że na tę markę już nie postawię. Idzie do mnie jeszcze kilka hybryd z innych firm i liczę, że będzie lepiej. Trzymają się bez zarzutu, miałam je 3 tygodnie na pazurkach. Gdzieś wyczytałam, że się odmaczają więc może to wina mojego acetonu z Semilac, jednak nie sądzę bo inne hybrydy odmacza bez problemu. Zamawiałam je tutaj.
4. Perełki do paznokci w czterech rozmiarach. Perełki są świetne, dzięki temu, że mają różne rozmiary można z nich na paznokciach tworzyć fajne wzorki. Wykorzystałam już je na swoich pazurkach. Zapłaciłam za nie 2,40 zł. Niestety link wygasł.
A Wy? Już zamawiacie z aliexpress ? Podoba Wam się ta stronka? Może polecicie mi jakieś fajne paznokciowe gadżety ?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

sobota, 23 lipca 2016

Inglot Under Eye Concealer - korektor maskujący cienie pod oczami.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z moim ulubionym ostatnimi czasy korektorem. Z korektorami pod oczy bywa różnie i większość z nas o tym wie. Jeśli mamy duże cienie pod oczami ciężko jest nam znaleźć produkt dobrze kryjący ale też delikatny dla tej wrażliwej okolicy. Niestety mocne krycie z lekkością w parze idzie rzadko. 
W moim makijażu korektor pod oczy jest konieczny, mam cienie pod oczami i moja skóra w tej okolicy jest bardzo cienka. Poszukuję więc czegoś lekkiego i dobrze kryjącego. Po przetestowaniu kilku korektorów, które spełniały moje oczekiwania w mniejszym lub większym stopniu, zdecydowałam się na ten. Jest on zdecydowanie najbliższy ideałowi dlatego obecnie jest moim ulubieńcem w kategorii maskowania cieni pod oczami.
Korektor ma pojemność 10 ml i kupiłam go na wyspie Inglota za 36 zł. 
Zacznę od gamy kolorystycznej produktu. Tu Inglot niewątpliwie się spisał. Mamy do wyboru aż 16 odcieni. Zawsze mam kolor najjaśniejszy tym razem skusiłam się jednak dopiero na piąty z kolei numerek 95. Jest to jasny, neutralny beżowy odcień, nie jest ani żółty ani różowy. Świetny kolor pod oczy. Natomiast znajdziecie tu również tak jasny odcień niczym biel, żółty, wpadający w róż. Każdy znajdzie coś dla siebie. 
Produkt zamknięty jest w zakręcanej tubce z której wydobywa się go poprzez wyciskanie. Dodatkowo zapakowany jest w kartonik. Sposób aplikacji nie za bardzo mi się podoba ponieważ łatwo jest wycisnąć za dużo produktu. Opakowanie się brudzi i myślę, że kiedy produktu będzie już mało będzie problem z jego wydobyciem.
Konsystencja produktu jest rzadka, jest on jednak dobrze kryjący. Nie obciąża zbytnio okolicy wokół oczu. Wiadomo mógłby być jeszcze lżejszy ale czy nie straciłby wtedy swojego krycia ? Używam pod niego rano kremu pod oczy a wieczorem delikatnie nawilżam okolice oczu olejkiem i nie zauważyłam aby negatywnie wpływał on na kondycje skóry. Dobrze przypudrowany nie roluje się. Zazwyczaj nie utrwalam go pudrem a beżowym cieniem do powiek, jest on delikatniejszy a spełnia równie dobrze swoje zadanie. Trzyma się bez problemu cały dzień, wygląda dobrze. Jestem z niego zadowolona.

Używałyście tego produktu? Co o nim myślicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

wtorek, 12 lipca 2016

Ulubieńcy, maj- czerwiec.

Witam Was kochane!
Dziś przychodzę do Was z postem o ulubieńcach dwóch ostatnich miesięcy . Te produkty to moje hity, niektóre z nich mam już kolejny raz i będę dalej do nich wracać. 
1. Lekki krem brzozowy Sylveco. Bardzo lubię ten krem, jest lekki, szybko się wchłania a jednocześnie dobrze nawilża. Używam go rano. Idealnie sprawdza się pod makijaż. Mam dobry, naturalny skład. To moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Wkrótce pojawi się jego pełna recenzja bo bez wątpienia na to zasługuje .
2. Pomadka w płynie Wibo Million Dollar Lips. Piękny kolor. Delikatny, nude, z domieszką ciemniejszego brązu, fioletu. Coś pięknego. Mój idealny kolor. Pomadka jest też bardzo trwała. Swoją formułą przypomina mi tinty z Max Factor . Jest jednak od nich trwalsza i ładniej się zjada, nie wysusza tak też ust. Jest natomiast 5-6 razy tańsza. Wybór jest więc oczywisty. Gorąco polecam wypróbować.
3. Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco. Kiedy ją odkryłam już nic innego w pielęgnacji ust nie jest mi potrzebne. Pięknie nawilża, peelinguje, pozbywa się suchych skórek, usta są miękkie, delikatne. Każda pomadka pięknie na nich wygląda. Uwielbiam i polecam każdemu. Kosztuje niecałe 10 zł a jest fenomenalna. Bardzo wydajna.
4. Duraline, Inglot. Jest to płyn który możemy dodać do tuszu, eyelinera który nam wysechł i nadaje się on wtedy znowu do użytku nie tracąc swoich właściwości. Ja mieszam jego kropelkę z cieniami różnych kolorów i w ten sposób otrzymuję bardzo trwałe eyelinery w jakim tylko kolorze zechcę. Tak otrzymany eyeliner jest bardzo trwały, nie rozmazuje się, nie kruszy. Idealny produkt, zwłaszcza wiosną i latem gdy chcemy poeksperymentować z kolorową kreską a nie koniecznie chcemy kupować dziesięć eyelinerów w pięknych kolorach. Wystarczy nam niedroga paleta z kolorowymi cieniami a wraz z tym płynem stworzy nam ona piękne i trwałe kreski. Posiadam paletę MAKEUP REVOLUTION COLOUR CHAOS i to właśnie z nią tworzę kolorowe kreski.
5. Inglot, korektor pod oczy. Dobrze kryjący, nie przesuszający korektor. Dobrze przypudrowany nie zbiera się w zmarszczkach pod oczami. Ma piękny, jasny kolor. Utrzymuje się cały dzień. Bardzo go lubię. 
Miałyście te produkty? Może są też waszymi ulubieńcami.

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

piątek, 1 lipca 2016

Nowości, maj - czerwiec. Sylveco, Rimmel, Bielenda, KTC, Purederm, Ziaja.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z zakupami z ostatnich dwóch miesięcy. Może coś wpadnie Wam w oko.
Zapraszam!
Zacznę od produktów marki Sylveco. Miałam już ich kilka i marka wzbudziłam moją wielką sympatię. Skusiłam się na dwa kremy do twarzy. Pierwszy z nich to krem brzozowy z betuliną - Sylveco. Jest to krem o bardzo gęstej konsystencji. Stosuję go na noc. Na pewno pojawi się jego recenzja. Drugi krem to lekki krem brzozowy. Ma on już lżejszą konsystencję, nadaje się pod makijaż. Stosuję go na dzień. To już moje drugie opakowanie. Oba kosztują nieco mniej niż 30 zł. Drugi raz sięgnęłam również po odżywczą pomadkę z peelingiem Sylveco. Nigdy nie miałam lepszej. 
Po raz kolejny również zakupiłam wodę różaną, tym razem marki KTC. Kupowałam je z różnych firm i uważam, że mają takie samo działanie dlatego sięgam po najtańsze . Przelewam do butelki z atomizerem i używam zarówno jako toniku jak i do spryskiwaniu nią twarzy. Psikam nią też na makijaż. Nie szkodzi mu a wręcz scala. 
Złuszczająca maska do stóp marki Purederm to nie przypadkowy zakup. Miałam ją w tamtym roku i się u mnie sprawdziła dlatego kolejny raz się na nią zdecydowałam. Sprawdzony produktem jest również antyperspirant w kulce Nivea. Nie wiem które to już opakowanie, nie zawodzi mnie.
Czytałam sporo dobrego o kremach do depilacji Bielendy. Postanowiłam je wypróbować. Mój wybór padł na wersję z aloesem. O podkładzie Rimmel Lasting Finish 25H pisałam tu nie raz. Nic więc dziwnego, że pojawia się w moich zakupach. Kolejny produkt to niezawodny żel do higieny intymnej Biały Jeleń. Jestem z niego bardzo zadowolona. To już chyba czwarte opakowanie.
W moje ręce wpadły dwa żele pod prysznic. Pierwszy jest z Palmolive a drugi z BeBeauty. Oba ładnie pachną. Ostatni produkt to szampon redukujący łupież z Ziaji. Całkiem przyjemny produkt. To już drugie opakowanie.

Jak prezentują się Wasze ostatnie zakupy. Chętnie poczytam i może coś podpatrzę u Was.

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.