Strona GłównaO mnieKontakt
Cute Purple Bow Tie Pointer

środa, 31 grudnia 2014

Kosmetyczni ulubieńcy 2014 roku.

Witam Was kochane,

Dziś ostatni dzień tego roku więc najwyższa pora na ulubieńców. Ten rok był dobry ale życzę Wam i sobie by następny był jeszcze lepszy. Niech spełniają się wszystkie Wasze marzenia. Życzę również nam wszystkim aby świat w którym żyjemy był lepszy, zawsze jest coś co można poprawić. Dążmy do tego by być lepszymi ludźmi dla siebie i innych.

A teraz czas na HITY tego roku.
 W tym roku poznałam dwa świetne podkłady, nie mogłam wybrać jednego bo są one po prostu inne i wybranie jednego było by krzywdzące dla drugiego. Pierwszy to Bourjois Healthy Mix w odcieniu 51. Idealny podkład na dzień, na lato, bardzo naturalny, uwielbiam go. Pisałam o nim tutaj. Drugi już nieco cięższy, bardziej widoczny, doskonały na wieczorne wyjścia to Astor Perfect Staty + Perfect Skin Primer. Wspaniały podkład. Oba fenomenalnie wyglądają na zdjęciach. Pisałam o nim tutaj jak i o korektorze Astor Astor Perfect Staty + Perfect Skin Primer. Absolutny hit, pięknie rozświetla okolicę oka, najjaśniejszy jaki widziałam i nie jest różowy. Może być lepiej? Pewnie może jednak ja nic lepszego nie miałam okazji testować. Jako bronzer hitem okazał się taniutki puder brązujący z Bell, Bronze Sun Powder. Idealnie współgra z moim kolorem skóry. Bardzo go lubię. Swoje pięć minut miał tutaj
 Przejdźmy do produktów które zachwyciły mnie w makijażu oka. Doskonale spisywały się u mnie cienie Hean, Paese i nasz rodowity Inglot. Mają dobrą pigmentacje, długo się utrzymują, łatwo się je nakłada, rozciera. Dobre produkty w niskich cenach. Cienie możecie zobaczyć tutaj. Eyeliner Maybellie, Eye Studio, Lasting Drama, Gel Liner wszystkie inne pokonuje już w przedbiegach. Piękna, intensywna czerń, trwałość, łatwość aplikacji. Po więcej zapraszam tutaj, Maskara która zawojowała blogosferę czyli Lovely, Curling Pump Up mascara skradła również moje serce. Po co kupować drogie tusze kiedy mamy tu tani ideał. Bardzo lubię a więcej pisałam o niej tutaj.
 Ciekawą propozycją jeśli chodzi o makijaż ust okazały się taniutkie matowe pomadki Golden Rose. Mam dwa kolory. Oba bardzo ładne. 14, brudny róż oraz 19, piękna, ciemna, chłodna czerwień. Cudo. Pisałam o niej tutaj, Zdecydowany ulubieniec dzienny to pomadka z Maybelline ColorSensational w odcieniu Magnificent Mauve, 430. Piękny kolor i zadziwiająco dobra trwałość. Klik. Paese i w tej kategorii się spisało. Bardzo spodobał mi się kolor 909 płynnej pomadki Manifesto od Paese. Pisałam o niej tutaj.
Lakierów przybyło mi w tym roku sporo a najbardziej urzekły mnie te z Paese, jednego tu brakuje bo już go zużyłam:( oraz lakier  Granite Sand z Wibo, piękny efekt i kolorek. Wiele osób pyta co to za lakier i jak to zrobiłam kiedy mam go na paznokciach. Uwielbiam!

Jestem ciekawa Waszych ulubieńców roku. Może spodobało się Wam coś z moich ulubieńców?

Do tych ulubieńców oczywiście dołączają ulubieńcy z zeszłego roku klik których nadal używam i bardzo cenię.

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Ostatnie w tym roku zakupy: Zoeva Vegan Prime Set, Sleek Oh So Special, Sleek Face Form Light,Bourjois Rouge Edition Velvet, Golden Rose, BeBeauty.

Witam Was kochane,
Dziś pokażę Wam ostatnie zakupy w tym roku. Są to zakupy zarówno internetowe jak i stacjonarne.
Zaczynając od tych internetowych na pierwszy rzut idzie sklep ladymakeup . Tu zrobiłam największe zakupy.
 Pierwszym i najważniejszym dla mnie zakupem był zestaw pędzli Zoeva Vegan Prime Set. Jet to zestaw 10 pędzli wykonanych z taklonu. Pędzli używałam zaledwie kilka razy jednak wiem już, ze to będzie wielka miłość.
 Od dawna myślałam o paletce cieni ze Sleeka, było wiele które mi się podobają jednak zdecydowałam się na taka bardzo uniwersalną, można zrobić nią i dzienny i wieczorowy makijaż. Z palety Oh So Special jestem bardzo zadowolona. Dużo podróżuję i już od dawna myślałam o jakiejś palecie do konturowania twarzy abym nie musiała wozić trzech pudełeczek a jedno. Idealnym rozwiązaniem dla mnie wydała się być paleta Face Form, Light ze Sleeka. Myślę, że wybór był dobry. Na pewno niedługo napiszę co o nich myślę.

Jeśli chodzi o sam sklep to zakupy robiłam tu pierwszy raz i muszę powiedzieć, że jestem nieco rozczarowana, nigdy nie liczę na jakieś gratisy ale skoro marka Hean przy zakupie za 50 zł dorzuciła mi dwa lakiery i próbkę podkładu gratis to myślę, że Ten sklep przy zakupach za ponad 370 zł też mógł się postarać.

Natomiast zakupy uważam za udane gdyż spełniłam swoje małe kosmetyczne marzenia.

Następnie odwiedziłam sklep ezebra i tu skusiłam się na dwie pomadki z Bourjois Rouge Edition Velvet. Nie kupiłam ich w poprzednim sklepie gdyż kosztują tam ok. 40 zł. a na ezebra 27zł. Różnica jest więc duża.
 Kolory na które się skusiłam to 02 Frambourjoise oraz 07 Nude-ist. Oczywiście podoba mi się tam więcej kolorów jednak tych wszystkich róży mam jakieś odpowiedniki więc nie ma sensu posiadać kilka pomadek w podobnych odcieniach i tak kolory już mi się powtarzają, Miałam mieć już szlaban na produkty do ust ale z okazji świąt nie mogłam sobie odmówić:)
 Ostatnie zakupy są już stacjonarne, koleżanka polecała mi te lakiery z Bebeauty i skusiłam się na dwa kolory, pierwszy z nich to piękna soczysta czerwień o numerku 29 oraz 26 czyli ciemno szary kolorek. Takiego lakieru mi brakowała. Na wyspie Golden Rose zaopatrzyłam się w matowy Top Coat oraz puder do brwi w odcieniu 104. Jest to idealny kolor dla ciemnych blondynek i jasnych brunetek.

Co myślicie o tych produktach? Jak Wasze zakupy?

Pozdrawiam,
Patrycja P.


KOSMETYKI MOIM OKIEM.

wtorek, 23 grudnia 2014

Trójka od Marion. Koktajl Witaminowy, Eliksir Ziołowy, Maska Rozświetlająca.

 Witam Was kochane,
Kosmetyki Marion w mojej włosowej pielęgnacji goszczą niezwykle często. Miałam ich już dużo i żaden mnie nie zawiódł.
Dziś przychodzę do Was z mini recenzjami trzech produktów do włosów tej marki. 
 Pierwszy na celownik pójdzie Koktajl Witaminowy do każdego rodzaju włosów.
Produkt ma pojemność 20 ml i kosztuje 2.99 zł. Wystarczy na 2 użycia przy moich długich włosach.

Od producenta: 
Lekka formuła nieobciążająca włosów składa się z kombinacji starannie wyselekcjonowanych składników: kompleksu 6 witamin(A, E, F, B5, B7, B8), oleju awokado, ekstraktów z miodu i cytryny. Odżywka sprawia, że włosy są jedwabiście lśniące, miękkie i odżywione.


W moim odczuciu jest do bardzo fajny produkt, idealnie sprawdza się na wyjazdach. Ułatwia rozczesywanie włosów, lekko je nabłyszcza, nie obciąża, włosy się nie elektryzują i są przyjemne w dotyku. Wyglądają na gładkie i zdrowe. Wystarczy pozostawić ją na minutkę na włosach.



Przyszła pora na Eliksir Ziołowy do włosów słabych, wypadających, przetłuszczających się.

Produkt ma pojemność 20 ml i kosztuje 2.99 zł. Wystarczy na 2 użycia przy moich długich włosach.

Od producenta:
Lekka formuła nieobciążająca włosów składa 
się z kombinacji starannie 
wyselekcjonowanych składników: 
botanicznego kompleksu 7 ziół (nagietka, 
rumianku, łopianu, rozmarynu, szałwii, 
arniki 
i nasturcji), oleju z oliwek oraz oleju z dzikiej 
róży. Odżywka powoduje, że włosy są 
zregenerowane, pełne blasku i zyskują zdrowy
wygląd.

Produkt w działaniu jest podobny do swojego 
poprzednika natomiast dodatkowo włosy są 
po nim bardzo sypkie co lubię. Nie 
powiedziałabym jednak, że 
przedłuża świeżość włosów lub redukuje ich 
wypadanie. jest to produkt na poziomie 
dobrej maski do włosów.
Ostatnim z dziś omawianych produktów jest Maska Rozświetlająca Włosy
Pojemność 120 ml, cena ok. 5 zł

Od producenta: 
chroni przed UV  i wysoką temperaturą,
przywraca włosom suchym, zniszczonym  i matowym miękkość i blask
sprawia, że włosy stają się odżywione, nawilżone,i sprężyste i zregenerowane od 
wewnątrz
ułatwia rozczesywanie i układanie, 
wygładza powierzchnię włosów

Jest to taki typowy zalepiacz włosów, silikony i tym podobne. Nie odżywia ona włosów ale jeśli chcecie żeby tylko ładnie wyglądały bo macie jakieś wyjście to jest produkt dla Was. Wygładza, dodaje blasku, ułatwia rozczesywanie, zapobiega puszeniu.Swojego czasu bardzo ją lubiłam i nadal nic jej nie ujmuje. Posiada przyjemny zapach.

Co sądzicie o produktach do włosów Marion?

Pozdrawiam,
Patrycja P.


KOSMETYKI MOIM OKIEM.

niedziela, 21 grudnia 2014

Uwaga ALARM! Rimmel- pomadka numer 170.

Witam Was kochane,
Dziś opowiem Wam troszkę o pomadce z Rimmela 170 ALARM. Mam do niej mały sentyment ponieważ to moja pierwsza czerwona pomadka.
 Cena pomadki to ok. 17-20 zł.
Opakowanie wykonane z dość porządnego plastiku, zamykane na klik wiec nie ma obaw, że w torebce się otworzy i zniszczy. Pod względem wizualnym mi się podoba. Ciekawy kształt i estetyczny wygląd.
Na spodzie zapisany numerek, nazwa i seria pomadki co jest wygodne.
Przejdźmy do tego jak pomadka się spisuje. Kolor moim zdaniem piękny, żadnych pomarańczowych tonów, klasyczna czerwień, pięknie wyglądająca na ustach, zęby wydają się przy niej bielsze. konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa i sunie po ustach jak masełko. Wygodnie się aplikuje, jednak nie jest nawilżająca i trochę wysusza usta czego pomadka tego typu nie powinna robić. Trwałość to jakieś 3-4 godziny, zależy od sytuacji, jedzenia i picia nie przetrwa gdyż odbija się wszędzie gdzie tylko może no i kolor znika. Ma jeszcze jeden minus, mianowicie zawsze zostaje na zębach, nawet jeśli przetrzecie usta od środka patyczkiem kosmetycznym, po jakimś czasie mówienia ona się na tych zębach pojawi, mam 4 pomadki z Rimmela z różnych serii i każda to robi, nie zależnie czy to jasny kolor czy ciemny jak ten. Z pomadkami innych firm nigdy mi się to nie zdarzyło. Dlatego kiedy mam ją na ustach muszę kontrolować sytuacje w lusterku. Po mimo tego mam do niej słabość bo kolor jest piękny i często jej używam.

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

piątek, 12 grudnia 2014

Recenzja podkładu Astor Perfect Stay Foundation +perfect skin primer oraz korektora Astor Perfect Stay Concealer +perfect skin primer.

Witam Was kochane,
Jak mija Wam weekend? Mi leniwie. Przeglądam blogi a jutro idę na urodziny do cudownego czterolatka:) A dla Was dziś mam recenzje dwóch stosunkowo nowych produktów marki Astor. Lubię ich ale podkładu i korektora nigdy z tej firmy nie miałam bo uważam, że są dość drogie i nigdy żaden nie zaciekawił mnie na tyle abym chciała go kupić. Wszystko zmieniło się kiedy weszły te produkty. Szybko wiedziałam, że chce je mieć. postanowiłam jednak poczekać na jakąś recenzję aby się nie nadziać na bubla. No i doczekałam się, Hania z kanału digitalgirlword13 nakręciła test obu tych produktów a, że ma ona suchą skórę jak ja i zawsze jak coś kupiłam bo u niej się sprawdziło to się nie zawiodłam, tym razem tez tak było.
 Oba produktu zakupiłam na niedawnej promocji w Rossmannie 1+1 gratis. Promocja bardzo mnie ucieszyła bo i tak miałam je kupić. Regularna cena podkładu to 47 zł a korektora ok. 30 zł
 Podkład mam w kolorze 100 Ivory a korektor to 001 Ivory, oba najjaśniejsze z gamy. Pojemność podkładu standardowa, 30 ml. a korektor ma 6,5 ml. Więc pojemność całkiem w porządku.
 Zacznę od podkładu który ukryty jest w szklanej buteleczce z pompką, kształtem przypomina mi podkład Rimmel Match Perfection, na szczęście nie ma z nim więcej nic wspólnego. Kolor w drogerii wydal mi się dobry, nie zauważyłam różowych tonów ani tego, żeby ciemniał. W domu nałożyłam go znowu trochę na dłoń bo chciałam zobaczyć jak wygląda w świetle dziennym. Przeżyłam szok bo okazało się, że oksyduje na jakiś dziwny różowawy kolor. Zdenerwowałam się ale nie miałam nigdzie wieczorem wychodzić więc postanowiłam go użyć. Na twarzy zachował się zupełnie inaczej. Nie zauważyłam, żeby zmienił kolor, idealnie stopił się z kolorem skóry, nie odznaczał się i wyglądał naprawdę dobrze. Mogę powiedzieć, że jest to lepszy zastępca Paese Long Cover Fluid, ponieważ w przeciwieństwie do niego zastyga na buzi i nigdzie się nie odbija a zwłaszcza teraz zima jest to niesamowicie ważne. Uwielbiam go bo nie ściera mi się od szalika ani czapki. Nie zostawia też tam śladów. Na buzi zastyga dając lekko klejące, satynowe wykończenie. Nie chcę żebyście mnie źle zrozumiały. Nie klei się jak klej czy niektóre błyszczyki. Chodzi o to, ze po dotknięciu go palcem lub chusteczka pozostaje lekki błysk ale w ogóle nie odbija się kolor. Utrzymuje się cały dzień, nie podkreśla suchych skórek. Pozostawia promienną cerę, nie jest to wykończenie matowe tylko satynowe i takie właśnie lubię. Myślę, że posiadaczki suchej skóry będą z niego zadowolone tak jak ja. Nie wchodzi w pory, nie podkreśla ich. Krycie ma mocne, oczywiście mówię to na swoim przykładnie. Nie mam poważniejszych problemów ze skorą, mam zaczerwienione okolice nosa oraz policzki, sporadycznie wyskoczy mi jakiś nieprzyjaciel natomiast nie często więc nie wiem jak się sprawdzi na przykład na cerze tłustej i trądzikowej. U mnie egzamin zdał na piątkę.
Możecie zobaczyć jak prezentuje się na twarzy.
 Korektor również spisał się dobrze, możne nie jest to taki hit jak podkład jednak niewiele odstaje. Utrzymuje się cały dzień, nie wchodzi w załamania, stosuję go pod oczy. Nie wysusza tej delikatnej okolicy. Krycie ma średnie, można je stopniować i przy dwóch cienkich warstwach z moimi cieniami sobie radzi. jest to najjaśniejszy korektor jaki miałam i to jego ogromny plus, pięknie rozświetla okolice oka. Na minus można mu zaliczyć to, że trudno się z nim pracuje a mianowicie trzeba o długo wklepywać, potem granice między nim a podkładem rozcieram jajkiem Ebeline. Powiedziałabym nawet, że jest trochę tępy. Natomiast efekt końcowy bardzo mi się podoba więc warto trochę się postarać.
 Jeszcze jedno zdjęcie.

Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.


KOSMETYKI MOIM OKIEM.

czwartek, 11 grudnia 2014

Pomadka Velvet Matte- Golden Rose, numer 14.

Witam Was kochane,

U mnie już weekend dziś się zaczyna:) Na dobry jego początek będzie o bardzo ciekawym produkcie do ust. Matowe pomadki z Golden Rose bardzo szybko podbiły blogosferę, ja też się na nie skusiłam.
Mój numer to 14, jest to taki piękny,chłodny, brudny róż. Cena 10.90zł. Pojemność 4.2 g.
Zacznijmy od opakowania, my kobiety wiemy, że jest to dla nas ważne. Chcemy mieć piękne produkty w takich samych opakowaniach. Materiał z którego wykonany jest materiał jest solidne, Kolor też mi się podoba natomiast sam kształt opakowania jakoś nie trafia w moje gusta, znam wiele pomadek które mają ładniejsze opakowania . Natomiast wiadomo jest to kwestią gustu.
Kolor bardzo mi odpowiada. Myślę, że mi pasuje. Same możecie to ocenić. Pomadka pomimo tego, że jest matowa łatwo się ją nakłada i komfortowo nosi. Nie jest tępa, konsystencja jest zbita. Na ustach nie wygląda jak taki płaski mat, powiedziałbym, że wykończenie jest lekko satynowe. Pomadka ma niesamowicie mocny pigment i już przy jednym pociągnięciu daje bardzo intensywny kolor.
Jest trwała, może nie jakoś bardzo jednak jak na ta cenę to radzi sobie nieźle. Nie wysusza ust natomiast po jakimś czasie wchodzi w "rowki" na usta i je podkreśla.
Oceniam ją natomiast na plus bo jest to fajny produkt i myślę, że będę miała jeszcze inne kolory.
Co o niej sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

niedziela, 7 grudnia 2014

Recenzja podkładu Bourjois Healthy Mix, 51 Light Vanilla.

Witam Was kochane!

  Dziś będzie o jednym z moich ulubionych podkładów. Mam trzy niezawodne podkłady, każdy jest inny i nie można ich porównać, używam ich w innych sytuacjach. Healthy Mix to podkład o lekkiej formule, idealny na lato, ja stosuje go i teraz. 
 Cena podkładu to ok. 50 zł za standardową pojemność 30 ml. Oczywiście w sklepach internetowych można go dostać już za niewiele ponad 30 zł i tam właśnie go kupuję.
 Podkład ma zawierać ekstrakty z owoców. Melon zapewnia nawilżenie, morela blask a jabłko przedłuża młodość skóry.
 Podkład nie bez powodu nazywa się healthy mix. Zapewnia naszej skórze zdrowy wygląd, blask, jednak nie jest to blask spowodowany tłustą formuła podkładu bo pomimo tego, że podkład jest rozświetlający i nawilżający formuła daje na skórze piękny satynowy efekt ale nie jakbyśmy dopiero wróciły z siłowni. Skóra prezentuje się pięknie, zdrowo, młodo i promiennie. Jestem nim oczarowana. Ujednolica koloryt skóry i pięknie się z nią stapia. Efekt jest naturalny.
 Jeśli chodzi o trwałość to również jest niezłe.  Gdy nie dotykamy buzi, nie ma ona styczności z szalikiem czy inną częścią garderoby która mogłaby go zetrzeć wytrzymuje spokojnie dzień na uczelni, zakupy,powrót do domu.  Koło 10 godzin lekko przypudrowany spokojnie się u mnie utrzymuje w niezmienionym stanie, natomiast ja mam skórę sucha więc zadanie ma nieco ułatwione. Używałam go podczas letnich upałów i trwałość była równie dobra.Nie podkreśla suchych skórek. Krycie dla mnie jest wystarczające. Powiedziałabym nawet, że jak na lekki podkład rozświetlający to duże. Fakt ja nie mam większych problemów ze skórą ale moje wszystkie zaczerwienienia na policzkach, nosie przykrywa. Jak widzicie piegów nie zakrył ale ja tego nie oczekuje od żadnego podkładu, lubię je i lubię jak tam sobie są niezakryte;p
Możecie zobaczyć jak podkład prezentuje się w akcji. Nałożony jajkiem Ebeline i lekko przypudrowany Rimmelem Match Perfection. Kto go miał to wie, że do silnie matujących i przedłużających trwałość makijażu pudrów on nie należny, jednak ja go lubię. Mat na twarzy to nigdy nie było coś co lubię . Podkład ma niesamowicie piękny zapach, nie zapycha i nie zauważyłam aby ciemniał na skórze.
 I na koniec mój dzisiejszy makijaż w roli głównej z gwiazda dzisiejszego posta czyli podkładem Bourjois Healthy Mix.

Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.


KOSMETYKI MOIM OKIEM.

piątek, 5 grudnia 2014

Pędzle do cieni, Hakuro H70 i Inglot P13- moje wrażenia po ponad roku użytkowania.

Witam Was kochane,
      Dziś przychodzę do Was z recenzją dwóch pędzli Hakuro H70 do nakładania cieni oraz Inglota P13 którego ja również kupiłam do nakładania cieni gdyż też ma języczkowy kształt a jest dużo mniejszy od H70 i pomyślałam, że może być ciekawą alternatywą. 
Hakuro H70 i trochę informacji o nim na początku. Włosie pędzla jest naturalne a rączka drewniana, napisy ścierają się bardzo szybko, pędzel mam od ponad roku i teraz już w ogóle ich nie widać. Całkowita długość to 17,5 cm a długość włosia to 1 cm. Muszę przyznać , że taka długość pędzla do oczu mi odpowiada, nie lubię takich krótkich pędzli. Cena wynosi ok. 15 zł. Dostępny w wielu sklepach internetowych i na allegro.
Przeznaczony jest do nakładania cieni na całą powiekę i do nakładania cieni pod łuk brwiowy i w tym się sprawdza doskonale. Szybko aplikuje cień na całą powiekę, drugą stroną można nałożyć spokojnie drugi cień a w załamaniu nałożyć coś ciemniejszego H77 lub H76 czyli jego mniejszym odpowiednikiem i makijaż oka mamy gotowy. O dwóch wyżej wymienionych pędzlach pisałam tutaj. Pędzel jest niesamowicie miękki a aplikacja nim cieni to przyjemność. Używam go również do nakładania cienia rozświetlającego w wewnętrzny kącik.
Kwestia czyszczenia pędzla jest również łatwa i przyjemna. Domywa się bez problemu, włosie się nie rozchodzi, nie wypada, wygląda dokładni jak na początku. Kształt moim zdaniem jest idealny, lekko ścięty ku górze. Jest to mój zdecydowany hit a cena w przełożeniu na jakość jest śmiesznie niska. Zwłaszcza, że pędzel służy mi już ponad rok i oprócz startych napisów nic się z nim nie dzieję a muszę przyznać, że jakoś specjalnie na niego nie uważam, często ze mną podróżuje i miał wiele okazji, żeby włosie się odkształciło lub na jakieś inne uszkodzenia. Myślę, że posłuży mi jeszcze długo.
Inglot P13, jest to również pędzel do nakładania cieni natomiast przez to, że jest mniejszy ma również inne funkcje, nadaje się do rozcierania cieni, kreski, nakładania ich na dolną powiekę, rozświetlania wewnętrznego kącika. Wykonany z włosia kucyka, rączka jest drewniana. Cena ok. 18 zł. Tu napisy są już trwalsze, mam go również około roku.
Do wszystkich wyżej wypisanych zastosowań się nadaje natomiast ja nie lubię nakładać nim cieni na całą powiekę gdyż ma włosie twardsze niż H70 i jest mniej przyjemny przez to. Do rozcierania cieni sprawdza się dobrze właśnie dzięki temu, że jest twardszy. Rozświetlenie kącika również na plus. Nic nie chcę mu ujmować ponieważ jest to dobry pędzel do pewnych czynności natomiast do nakładania cieni wolę ten z Hakuro, jeśli jednak ktoś chce mieć jeden pędzel do wielozadaniowy to ten zastosowań ma więcej, można nawet nim namalować kreskę cieniem. 
Porównać jest je trudno ponieważ u mnie maja inne zastosowanie. Jeśli jednak Wy szukacie dobrego pędzla wyłącznie do nakładania cieni to polecam Hakuro H70 jeśli jednak chcecie jednym pędzlem nałożyć cień, zrobić kreskę lub ja rozetrzeć, macie bardzo małą powiekę to Inglot P13 jest dla Was lepszym kandydatem, możecie nim tez nałożyć cień na dolną powiekę, H70 też to zrobicie tylko będzie to grubsza linia gdyż jest on większy. 
Przez wzgląd na to, ze ja posiadam pędzle z Hakuro które potrafią zastąpić Inglota ja gdybym miała wybrać jeden z nich wybrałabym H70. Jestem do niego bardziej przywiązana i uwielbiam go.
     Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.