Strona GłównaO mnieKontakt
Cute Purple Bow Tie Pointer

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Kosmetyczni ulubieńcy 2015!

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z zestawieniem kosmetyków których najchętniej używałam w odchodzącym 2015 roku, Umieściłam tu również pędzle bez których nie wyobrażam sobie wykonywania makijażu. 
Nie ma tu produktów z każdej kategorii gdyż nie chciałam na siłę wybierać czegoś tylko po to aby było dlatego przedstawione tu produkty to naprawdę same perełki.
 Podczas wykonywania makijażu oka najczęściej korzystałam z moich dwóch ulubionych palet. Sama nie wiem którą bardziej lubię. Sleek Oh So Special jest sporo tańsza niż Zoeva Naturally Yours jednak nie odbiega jakością od swojej droższej koleżanki. Jedyne co działa na jej minus to to, że ciemne, połyskujące cienie bardziej się osypują jednak wybaczam jej to. Obie uwielbiam, przepiękne kolory. Więcej pisałam o nich tutaj i tutaj .
Usta w roku 2015 niewątpliwie były nierozłączne z dwoma a w zasadzie z pięcioma produktami. Pierwsze dwie pomadki to Golden Rose Velvet Matte. Posiadam kolor 14 oraz 19. O 14 pisałam tutaj. Kolor 19 zachowuje się na ustach identycznie, jest to piękna, kobieca, wyrazista czerwień. Bardzo ją lubię. 
Drugi produkt do ust to Bourjois Rouge Edition Velvet. Są to matowe pomadki w płynie, niezwykle trwałe i piękne. O 07 Nude-ist oraz 02 Frambourjoise pisałam tutaj. 06 Pink pong to nowszy nabytek dlatego nie pojawił się w tamtym poście jednak bardzo go lubię. 

W kategorii podkład niezwyciężony pozostaje Astor Perfect Stay . Więcej o nim tutaj .

Niekwestionowany numer jeden wśród eyelinerów to Maybelline, Eye Studio, Lasting Drama Gel Liner, pisalam o nim tutaj

O tuszu L'oreal Volume Million Lashes So Couture nie pojawił się wpis natomiast przy okazji postów makijażowych wspominałam o nim. Niewątpliwie jest to tusz godny polecenia i niebawem pojawi się o nim coś więcej,

Produkt do brwi który stał się moim ulubieńcem odkryłam w tym roku. Jest to Golden Rose puder do brwi o numerze 104.  Jest to piękny kolor który sprawdzi się zarówno u blondynek jak i brunetek takich jak ja, które chcą tylko trochę polepszyć wygląd swoich brwi, lekko je wypełnić. Jeśli nadal szukacie idealnego produktu do brwi myślę, że powinnyście zwrócić uwagę na to maleństwo.

Ostatni już kosmetyk to paketa korektorów z Wibo. Bardzo dobry i tani produkt, mój ulubieniec to różowy, jak nic innego maskuje mi cienie pod oczami. Uwielbiam. Kupiłam go z lekką niechęcią i bez przekonania a okazał się świetny.

Pędzle Zoeva w tym roku zawładnęły moim sercem. Posiadam dwa zestawy, Vegan Prime Set o którym pisałam tutaj . Drugi zestaw Rose Golden zawiera same pędzle do oczu i jeszcze nie doczekał się wpisu na blogu jednak myślę, że pod koniec lutego po sesji wszystko nadrobię. Moje ulubione pędzle to 104 do podkładu, 106 do pudru, 128 do różu jednak ja używam go do bronzera, 227 to pędzel do nakładania i rozcierania cieni, posiadam go w dwóch egzemplarzach, ponieważ był w obu zestawach i oba uwielbiam. Również w dwóch egzemplarzach posiadam pędzel do eyelinera 317. O tych pędzlach przeczytacie tutaj . Pędzel o którym wcześniej nie pisałam to 322 do brwi. Sprawdza się w tej roli idealnie . Lubię również stosować go do przyciemniania cieniem górnej linii rzęs. Pędzle godne polecenia. 

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Sylveco- hibiskusowy tonik do twarzy.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę z króciutkim opisem toniku do twarzy marki Sylveco. Tonik- dla jednych niezbędny kosmetyk nawilżający, kojący, dla drugich rzecz zupełnie niepotrzebna . Siebie zdecydowanie zaliczam do pierwszej grupy . Jeśli chcecie wiedzieć co myślę o bohaterze dzisiejszego wpisu to zapraszam do czytania dalszej części.
Tonik ma pojemność 150 ml i kosztuje ok. 15 zł. Pojemność jest więc mała. Produkt jest barwy czerwono-brązowej i posiada żelową konsystencję co mi osobiście nie odpowiada. Ma być bezwonny natomiast posiada delikatny zapach. Według mnie nie jest on ładny. Jeśli chodzi o takie typowe zadania toniku to daje rade. Koi, lekko nawilża, sprawia, że skóra nie jest napięta. Nie pozostawia lepkiej warstwy. Ma dobry skład. Z czystym sumieniem mogę go więc polecić. Natomiast ja więcej go nie kupię ponieważ nie odpowiada mi ta żelowa konsystencja i zapach.  To samo działanie ma tonik ziołowy z Fitomed o którym pisałam a jest tańszy, ma większą pojemność. Odpowiada mi jego konsystencja i zapach więc będę dalej go używać.

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

piątek, 30 października 2015

REVLON NEARLY NAKED, kolor 120 Vanilla.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę z recenzją podkładu Revlon Nearly Naked. Czy faktycznie jest jak nasza druga skóra. Jeśli jesteście ciekawe jego działania lub zastanawiacie się nad zakupem zapraszam do dalszej części wpisu.
Podkład znajduje się w szklanej, solidnie wykonanej buteleczce. Według mnie wygląda schludnie i dobrze. Lubię taki klasyczny wygląd w kosmetykach. Kiedy już jestem przy opakowaniu to nie można nie wspomnieć o trym, że nie posiada on pompki a nawet szpatułki jak to jest w przypadku Long Cover z Paese. Nie rozumiem czemu jeszcze są robione takie podkłady, jest to niewygodne i mało ekonomiczne. Zawsze wylewa się za dużo no i łatwo się ubrudzić. Teraz kiedy już  sobie ponarzekałam czas na jakieś pozytywy. Cena podkładu to ok. 50 zł stacjonarnie i ok. 30 zł w drogeriach internetowych. Pojemność standardowa 30 ml.
Kolor który wybrałam dla siebie czyli 120 Vanilla ładnie stapia się z moją cerą. Nie odcina mi się. Ma żółtawe tony i jest naprawdę jasny. Czasem mam nawet wrażenie, że na początku trochę za jasny natomiast minimalnie ciemnieje na buzi ale nie oksyduje na różowo więc za to plus. Jestem posiadaczką suchej cery i nie toleruje matu na twarzy. Ten podkład nałożony cieniutką warstwą wygląda trochę sucho i według mnie po prostu źle. Kiedy nałożymy go więcej daje efekt który ja lubię czyli takiej rozświetlonej twarzy. Nie jak byśmy wyszły z siłowni ale lubię taki efekt delikatnego połysku w makijażu. 
Podkład nie zastyga na buzi przez co łatwo go sobie wytrzeć podczas dotykania twarzy bądź noszenia czapki i szalika. Według mnie jest to dobry podkład na naszą wiosnę i jesień ponieważ nie jest on na tyle trwały aby utrzymać się w upały a zimą na jego drodze stają czapki i szaliki którymi się otulamy. Kiedy warunki pogodowe są sprzyjające utrzymuje się całkiem dobrze.
Uważam, że na mojej twarzy wygląda dobrze jednak trzeba podkreślić, że nie mam z nią problemów więc większość podkładów wygląda po prostu przyzwoicie bądź dobrze pod warunkiem, że nie są to produkty matujące. W rzeczywistości jego krycie jest niskie w kierunku do średniego jednak bardziej byłabym skłonna powiedzieć, że jest ono niskie. Dla mnie wystarczające więc u mnie jest pod tym względem na plus jednak posiadaczki problematycznej cery z całą pewnością nie będą zadowolone.
Posiada SPF 20. Zdjęcie niżej zostało wykonane przy sztucznym oświetleniu z fleszem i wygląda to dobrze. Nie odbił jakoś przesadnie światła. W tej kategorii tez zasłużył na plusika. 
Podsumowując jest to całkiem dobry podkład i na pewno znajdzie swoje fanki. Jednak kiedy patrzymy na niego w takich kategoriach podkładu który ma być naszą drugą skorą, dawać naturalny, promienny efekt to przegrywa z Bourjois Healthy Mix który bije go pod każdym względem. Lepiej kryje, wygląda bardziej świeżo, zdrowo, ma ładniejsze, bardziej świetliste wykończenie. No i lepiej się utrzymuje. Z założenia oba podkłady mają być podobne dlatego postanowiłam je ze sobą zestawić. Dlatego po mimo tego, że jest to całkiem przyzwoity produkt myślę, że więcej po niego nie sięgnę i ze skrucha wrócę do Bourjois kiedy będę potrzebować takiego naturalnego, świeżego wyglądu.
Używałyście tego podkładu? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

wtorek, 22 września 2015

RdL w akcji czyli nawilżające kapsułki oraz krem pod oczy.

Witam Was kochane,
O marce Rival de Loop pisałam już kilka razy. Są to produkty dość interesujące i w niskiej cenie. Czy tym razem marka również mnie nie zawiodła. Zaraz się przekonamy. 

Zacznę od kremu pod oczy Hydro.
Na początek kilka słów o opakowaniu które jest wygodne, miękkie więc wystarczy lekko nacisnąć i produkt się wydobywa. Podoba mi się, że nie trzeba tam wkładać palców. Mam długie paznokcie i nie lubię kiedy krem mi pod nie wchodzi. Tu ten problem nie występuje.   Krem ma pojemność 15 ml i kosztuje na pewno mniej niż 10 zł niestety dokładnej ceny nie pamiętam. Warto jeszcze napisać dla kogo jest ten krem. Uważam, że jest to krem dla młodych dziewczyn. Ja mam 22 lata i to już chyba jego ostatnie opakowanie u mnie gdyż potrzebuję czegoś silniejszego. Jest to krem lekko nawilżający jednak nie napina skóry pod oczami. Jest to według mnie dobry krem na dzień. Nadaje się pod makijaż.
Krem jest bezwonny, nie podrażnia, lekko łagodzi. Jest bardzo wydajny, lekko nawilża. Zapobiega wysuszeniu np. podczas stosowania korektora pod oczy. Szybko się wchłania. Gdyby producent napisał, że to jest tylko krem nawilżający wszystko by się zgadzało. Pojawia się natomiast problem gdyż producent obiecuje nam napięcie skóry a niestety tego brakuje. Jestem osobą która dużo się śmieje. Dodatkowo mam głupi zwyczaj mrożenia oczu dlatego jestem narażona na zmarszczki mimiczne i następnym razem sięgnę po coś silniejszego. Jeśli jesteś jednak nastolatką i szukasz czegoś lekkiego co tylko nawilży Twoją okolicę pod oczami to jest to produkt dla Ciebie .
Krem mamy omówiony więc czas na kapsułki nawilżające.
W cenie 7 zł dostajemy 7 kapsułek, mi jedna wystarczała na dwa użycia gdyż substancja z kapsułki przypomina olejek dlatego minimalna ilość wystarczy do pokrycia całej buzi. Ze spraw technicznych kapsułki źle się otwiera, gdyby były wykonane z twardszego tworzywa i końcówkę dałoby się odłamać byłoby zdecydowanie wygodniej. Sam produkt jednak bardzo przypadł mi do gustu. A teraz troszkę więcej o jego właściwościach.
Eliksir zawarty w ampułkach dobrze nawilża naszą skórę, odżywia ją i wygładza. Konsystencja jest oleista więc niektórym nie przypadnie do gustu. Powiem Wam, że jeszcze jakiś czas temu by mi to przeszkadzało. Natomiast przekonałam się do olejków do twarzy i teraz mi ten " tłusty " efekt nie przeszkadza. Produkt stosowałam na noc. Rano buzia wyglądała świetnie, odżywiona i miękka w dotyku. Co jest ważne mnie nie zapchały ani nie podrażniły jednak wiem, że osobom z tendencją do zapychania produkt przyniósł więcej szkody niż korzyści dlatego wszystko zależy od rodzaju cery jaki macie. Jestem z nich zadowolona.
Dzisiejsze " starcie " wygrywają więc kapsułki do których na pewno powrócę. Miałyście któryś z tych produktów? Co o nich myślicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

czwartek, 17 września 2015

Dabur- Woda Różana.

Witam Was kochane,
Dziś napiszę Wam troszeczkę o wodzie różanej, jej właściwościach i zastosowaniu. Myślę, że to bardzo ciekawy temat. 
 Woda ma 250 ml i kosztuje ok. 10 zł. Opakowanie jest dla mnie nie wygodne gdyż ja głównie stosuję ją w takiej postaci kiedy jest mi potrzebne opakowanie z atomizerem. Dlatego też do takowego sobie ją przelałam. Myślę, że już od jakiegoś roku stosuję wodę różaną i bardzo sobie ją cenie.
 Do czego stosuję wodę różana:
- używam jej często jako toniku
-psiukam sobie nią włosy, czy to mokre czy już suche, bardzo ją lubię.
-spryskuję nią twarz kilka razy dziennie nawet kiedy mam makijaż i absolutnie mu to nie szkodzi a ja czuję, ze moja cera czuje się lepiej.
-spryskuję nią pędzle przed makijażem aby się zwilżyły, tak jak i jajeczko Ebeline, myślę, że to lepsze niż zwykła woda
- dolewam jej też do maseczek w proszku, jest to dodatkowy składnik który dobroczynnie działa na naszą cerę.
- podczas upałów spryskuję nią cale ciało i przyjemnie chłodzi, co prawda krótkotrwale ale sobie jej nie żałuję.
- czasem nalewam jej na waciki kosmetyczne i kładę sobie na oczy

Jeśli znacie jeszcze jakieś jej zastosowania to zachęcam abyście w komentarzach się ze mną tym podzieliły :)
Woda różana ma właściwości nawilżające, tonizujące, odświeżające. Ja jestem już od niej uzależniona, używam jej notorycznie i wszędzie ze sobą zabieram. Notorycznie- to chyba złe określenie bo ma negatywny wydźwięk a woda jest niesamowicie pozytywna. Jeśli jeszcze nie miałyście okazji jej używać to zachęcam bo warto :)

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM!

czwartek, 10 września 2015

Krem Rival de Loop REGENERATION na dzień.

Witam Was kochane,

Markę RdL znam i lubię od dawna. Używałam już ich kremu na dzień o którym pisałam  tutaj. Bardzo go polubiłam i postanowiłam skusić się na coś innego z tej firmy o bogatszym składzie. Wybrałam krem Regeneration Rival de Loop Tagescreme. Zapraszam na jego recenzję.
Krem dostępny jest w drogeriach Rossmann, Jego cena regularna to ok 10 zł przy standardowej pojemności 50 ml. 
O obietnicach producenta możecie przeczytać na poniższym zdjęciu.
Skład: Jest dość długi za czym nie przepadam natomiast znajdują się w nim ciekawe składniki, służące naszej cerze więc mu to wybaczam.
Opakowanie nie jest zbyt oszałamiające wyglądem natomiast nie można w tej cenie spodziewać się fajerwerków. Opakowanie kremu o którym wspomniałam na początku wpisu bardziej przypadło mi do gustu. Jakość opakowań jest taka sama.
Zaletami kremu niewątpliwie jest niska cena, dobry skład oraz brak silikonów, parabenów i barwników. Krem dobrze nawilża, nie podrażnia. Wygładza skórę i pozostawia ją miękką w dotyku. 
Moim zdaniem jednak jego konsystencja nie jest właściwa dla kremu na dzień. Jest zbyt tłusty. Długo się wchłania przez co pod makijaż też nie jest dobrym kandydatem. Dlatego ja używam go na noc lub na dzień kiedy nigdzie nie wychodzę i nie nakładam makijażu.
Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

środa, 9 września 2015

Zmywacz do paznokci Sally Hansen- dlaczego nie polecam.

Witam Was kochane, 

     Dziś napiszę kilka słów o zmywaczu z Sally Hansen. Jest to wersja nawilżająca. Innych nie używałam więc na ich temat nie mogę się wypowiedzieć.
        
Jego regularna cena to ok. 25 zł. W sklepach internetowych można mieć go za połowę tej kwoty jednak według mnie i tego nie jest warty. Nie robi tego co zmywacz powinien robić czyli zmywać lakier z paznokci. Robi to wolno, opornie. Muszę go ciągle dolewać i zmieniać waciki. Zmywacz z Isany którego cena jest o wiele niższa robi to błyskawicznie. Ten jest dla mnie kompletną porażką. Nawilżenia też nie zauważyłam. 
Jestem ciekawa czy wy macie inne zdanie na jego temat albo który zmywacz z SH polecacie?

Pozdrawiam, 
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

wtorek, 8 września 2015

Suchy szampon Isana.

Witam Was kochane!

    Dziś będzie o produkcie o którym każda z Was na pewno słyszała. Jakiś czas temu suche szampony robiły furorę. Dziś są dla nas czymś oczywistym. Bardziej znane są suche szampony z Batiste. Ja nigdy go nie używałam z jednej prostej przyczyny. Kupiłam ten z Isany a, że robił to co miał robić to nie potrzebowałam już innego.
Szampon dostępny jest w Rossmannie za ok 10 zł. Kupowałam go tylko w promocji za 6 zł. Napisałam kupowałam bo już nie kupuję...
Jeśli jesteście ciekawe dlaczego to zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu.
Do czego służy ten produkt wiemy. Potrafi "na szybko" odświeżyć włosy. I w tym celu się sprawdza. Podejrzewam, że jak każdy inny. Droższy czy tańszy. Łatwo można wyczesać go z włosów i nie pozostawia białych śladów. Jednak żeby wszystko nie było tak pięknie to musi mieć i wady. Podrażnia mi skórę głowy i mnie swędzi. Używałam go  tylko na "grzywce" . Zastosowałam cudzysłów bo moja grzywka jest prawie tak długa jak pozostałe włosy. Dlatego ja już go nie używam ani żadnego produktu tego typu. Jednak jeśli ktoś nie ma takiego problemu a używa tych droższych szamponów myślę, że może ten wypróbować. 

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

sobota, 22 sierpnia 2015

Matowe pomadki do ust- Bourjois, Rouge Edition Velvet - 07 Nude-ist oraz 02 Frambourjoise.

Witam Was kochane!
      Dziś na blogu recenzji doczekały się już długo u mnie będące pomadki z Bourjois. Używam ich od około 8 miesięcy . Jeśli jesteście ciekawi co o nich sądzę zapraszam do dalszej części .
      Regularna cena pomadek to ok. 50 zł za sztukę. Ja swoje zamówiłam na ezebra za 27 zł. Cena była więc bardzo korzystna. Pojemność 6,7 ml.
      Opakowanie według mnie wygląda elegancko i jest solidne. Rouge Edition Velvet to matowa pomadka w płynie. Kilka chwil po nałożeniu lekko zastyga na ustach przez co jest bardziej trwała. Kolory pomadek są bardzo ładne. Ja posiadam tylko dwa natomiast marzy mi się jeszcze Pink Pong.
      Matowe wykończenie sprawia, że jest ona lekko wysuszająca ale posiadałam produkty które robiły to bardziej a tu przy odpowiednim nawilżeniu problem się niweluje. Na zdjęciach poniżej będziecie miały okazje zobaczyć jak prezentują się na ustach . Zobaczycie też, że moje usta w momencie robienia zdjęć nie były w dobrej formie a pomadka mimo to jakoś tego specjalnie nie podkreśla więc myślę, że jest to jej niewątpliwa zaleta.
    Aplikator nie jest zbyt precyzyjny natomiast nie ma większego problemu z równomiernym nałożeniem produktu.
      Istotną kwestią którą należy poruszyć jest kolor i o ile do Nude-ist nie mam zastrzeżeń ponieważ prezentuje się tak jak i w opakowaniu to Frambourjoise wypada dosyć blado w zestawieniu z jego  kolorem z opakowania. Mi ten efekt odpowiada natomiast osoby którym zależy na intensywności mogą być rozczarowane.
      Lekko barwi usta dzięki czemu nawet kiedy ściera się przy jedzeniu całość nie wygląda źle i nie trzeba w mgnieniu oka tego poprawiać bo wyglądamy komicznie z kolorowym konturem ust. Kiedy pozwolimy pomadce zastygnąć na ustach jest ona trwała i wygląda ładnie. Nie wątpliwie są to jedne z bardziej lubianych pomadek które posiadam.
      Kolor 07 Nude-ist.
     Kolor 02 Frambourjoise.

Jakie pomadki Wy lubicie? Polecacie mi jakąś szczególnie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

sobota, 15 sierpnia 2015

Zakupy z Berlina - Primark i drogeria DM

Witam Was kochane !

   Dziś przychodzę do Was z zakupami z Primarka i DM. O wizycie w DM jak przystało na każdą blogerke myślałam od dawna. 

    Zacznę może od zakupów w Primarku. Oprócz tego co widać na zdjęciach kupiłam kilka drobiazgów dla bliskich które już rozdałam oraz bieliznę ale myślę, że przeżyjecie bez widoku moich majtek i biustonoszy :) Byłam w Primarku na Alexanderplatz i ludzi jest tam mnóstwo. Trudno coś dokładnie obejrzeć. Sklep żyje swoim życiem. Pracownicy układają a klienci stoją obok i rozwalają. Już przed samym zamknięciem odwiedziliśmy jeszcze jeden sklep Primark, niestety nie pamiętam adresu. Ale było to w jakimś centrum handlowym. I tam już było spokojniej ale czas gonił. Ogólnie nastawiałam się na większe zakupy. Teraz pokaże na co ostatecznie się skusiłam.

  Torebka, cena promocyjna 5 Euro. Kolorek torebki to pudrowy róż. Marka Atmosphere . Wydała mi się urocza i nadal tak myślę. Wczesną jesienią będę miała dwa wesele i myślę, że na któreś powędruje ze mną. Torebka jest na łańcuszku jednak ja będę nosić ją w ręku.

    Kolejna torebka to szary kuferek na ramię. Jest mała. Brakowało mi takiej małej codziennej torebki  a teraz w wakacje będzie idealna. Kosztowała 3 Euro. Marka Atmosphere.
   Czas na trzecią rzecz czyli śliczny portfel również wyżej wymienionej marki. Cena 3 Euro.
    Ostatnia rzecz z Primarka to piżamka. Bez niej nie mogłam stamtąd wyjść. 7 Euro.
   Teraz kiedy Primark już jest za nami czas na część która pewnie bardziej Was interesuje czyli zakupy z drogerii DM. Poszliśmy również do tego na Alexanderplatz. Spodziewałam się, kolokwialnie mówiąc, że pójdę tam z torbami ale skończyło się bardzo minimalistycznie. Pochodziłam między tymi pułkami i nie wiem albo mieli jakieś braki albo ja już jestem jakaś dziwna. Mało mi się rzeczy podobało. Do sklepu wchodziłam bardzo podekscytowana bo to w końcu pierwszy raz jednak fascynacja z każdą minutą spadała. Nie było rozczarowań ale spodziewałam się większych łowów. Podsumowując mój portfel się cieszy ja czuję pewien niedosyt. Może miałam za mało czasu. Koniec tych wywodów. Przechodzę do zakupów :)
  Zacznę może od dwustronnego lusterka. Z jednej strony standardowe a z drugiej 7 razy powiększające. Początkowo wzięłam je do ręki tak aby obejrzeć ale wydało mi się bardzo solidne i masywne. Cena też była w porządku bo tylko 6.45 Euro i patrząc na ceny lusterek w drogeriach u nas i na ich jakość myślę, że za te pieniądze coś równie dobrego trudno byłoby znaleźć . Był to więc jak najbardziej udany zakup. 
    Obojętnie nie mogłam przejść również obok żeli. Kupiłam pięć wersji zapachowych. Rzadnej z nich wcześniej nie miałam więc się cieszę. Będąc już przy żelach Balea skusiłam się jeszcze na mydło do rąk w płynie. Cena żeli to 0.55 Euro a mydełka 0.65 Euro.
   Skusiłam się również na dwa zestawy do włosów z Balea. Pierwszy to Oil Repair który już kiedyś miałam a drugi to Coffein. Zobaczymy jak się spisze. Cena i szamponu i odżywki to 1.35 Euro. Kiedyś myślałam, że odżywka jest droższa.
   Kosmetyków z alverde nigdy nie używałam więc do mojego koszyka wpadł szampon i odżywka Aloe Vera i Hibiskus. Myślę, że będzie to fajny duet ale przekonam się kiedy zacznę używać. Cena szamponu to 1.95 Euro a odżywki 2.25 Euro.
   Ostatnią już rzeczą jest moje trzecie jajeczko Ebeline . Jego cena to 2.45 Euro.

Co sądzicie o moich zakupach? Jakie produkty z DM Wy lubicie i polecacie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.