Strona GłównaO mnieKontakt
Cute Purple Bow Tie Pointer

sobota, 22 sierpnia 2015

Matowe pomadki do ust- Bourjois, Rouge Edition Velvet - 07 Nude-ist oraz 02 Frambourjoise.

Witam Was kochane!
      Dziś na blogu recenzji doczekały się już długo u mnie będące pomadki z Bourjois. Używam ich od około 8 miesięcy . Jeśli jesteście ciekawi co o nich sądzę zapraszam do dalszej części .
      Regularna cena pomadek to ok. 50 zł za sztukę. Ja swoje zamówiłam na ezebra za 27 zł. Cena była więc bardzo korzystna. Pojemność 6,7 ml.
      Opakowanie według mnie wygląda elegancko i jest solidne. Rouge Edition Velvet to matowa pomadka w płynie. Kilka chwil po nałożeniu lekko zastyga na ustach przez co jest bardziej trwała. Kolory pomadek są bardzo ładne. Ja posiadam tylko dwa natomiast marzy mi się jeszcze Pink Pong.
      Matowe wykończenie sprawia, że jest ona lekko wysuszająca ale posiadałam produkty które robiły to bardziej a tu przy odpowiednim nawilżeniu problem się niweluje. Na zdjęciach poniżej będziecie miały okazje zobaczyć jak prezentują się na ustach . Zobaczycie też, że moje usta w momencie robienia zdjęć nie były w dobrej formie a pomadka mimo to jakoś tego specjalnie nie podkreśla więc myślę, że jest to jej niewątpliwa zaleta.
    Aplikator nie jest zbyt precyzyjny natomiast nie ma większego problemu z równomiernym nałożeniem produktu.
      Istotną kwestią którą należy poruszyć jest kolor i o ile do Nude-ist nie mam zastrzeżeń ponieważ prezentuje się tak jak i w opakowaniu to Frambourjoise wypada dosyć blado w zestawieniu z jego  kolorem z opakowania. Mi ten efekt odpowiada natomiast osoby którym zależy na intensywności mogą być rozczarowane.
      Lekko barwi usta dzięki czemu nawet kiedy ściera się przy jedzeniu całość nie wygląda źle i nie trzeba w mgnieniu oka tego poprawiać bo wyglądamy komicznie z kolorowym konturem ust. Kiedy pozwolimy pomadce zastygnąć na ustach jest ona trwała i wygląda ładnie. Nie wątpliwie są to jedne z bardziej lubianych pomadek które posiadam.
      Kolor 07 Nude-ist.
     Kolor 02 Frambourjoise.

Jakie pomadki Wy lubicie? Polecacie mi jakąś szczególnie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

sobota, 15 sierpnia 2015

Zakupy z Berlina - Primark i drogeria DM

Witam Was kochane !

   Dziś przychodzę do Was z zakupami z Primarka i DM. O wizycie w DM jak przystało na każdą blogerke myślałam od dawna. 

    Zacznę może od zakupów w Primarku. Oprócz tego co widać na zdjęciach kupiłam kilka drobiazgów dla bliskich które już rozdałam oraz bieliznę ale myślę, że przeżyjecie bez widoku moich majtek i biustonoszy :) Byłam w Primarku na Alexanderplatz i ludzi jest tam mnóstwo. Trudno coś dokładnie obejrzeć. Sklep żyje swoim życiem. Pracownicy układają a klienci stoją obok i rozwalają. Już przed samym zamknięciem odwiedziliśmy jeszcze jeden sklep Primark, niestety nie pamiętam adresu. Ale było to w jakimś centrum handlowym. I tam już było spokojniej ale czas gonił. Ogólnie nastawiałam się na większe zakupy. Teraz pokaże na co ostatecznie się skusiłam.

  Torebka, cena promocyjna 5 Euro. Kolorek torebki to pudrowy róż. Marka Atmosphere . Wydała mi się urocza i nadal tak myślę. Wczesną jesienią będę miała dwa wesele i myślę, że na któreś powędruje ze mną. Torebka jest na łańcuszku jednak ja będę nosić ją w ręku.

    Kolejna torebka to szary kuferek na ramię. Jest mała. Brakowało mi takiej małej codziennej torebki  a teraz w wakacje będzie idealna. Kosztowała 3 Euro. Marka Atmosphere.
   Czas na trzecią rzecz czyli śliczny portfel również wyżej wymienionej marki. Cena 3 Euro.
    Ostatnia rzecz z Primarka to piżamka. Bez niej nie mogłam stamtąd wyjść. 7 Euro.
   Teraz kiedy Primark już jest za nami czas na część która pewnie bardziej Was interesuje czyli zakupy z drogerii DM. Poszliśmy również do tego na Alexanderplatz. Spodziewałam się, kolokwialnie mówiąc, że pójdę tam z torbami ale skończyło się bardzo minimalistycznie. Pochodziłam między tymi pułkami i nie wiem albo mieli jakieś braki albo ja już jestem jakaś dziwna. Mało mi się rzeczy podobało. Do sklepu wchodziłam bardzo podekscytowana bo to w końcu pierwszy raz jednak fascynacja z każdą minutą spadała. Nie było rozczarowań ale spodziewałam się większych łowów. Podsumowując mój portfel się cieszy ja czuję pewien niedosyt. Może miałam za mało czasu. Koniec tych wywodów. Przechodzę do zakupów :)
  Zacznę może od dwustronnego lusterka. Z jednej strony standardowe a z drugiej 7 razy powiększające. Początkowo wzięłam je do ręki tak aby obejrzeć ale wydało mi się bardzo solidne i masywne. Cena też była w porządku bo tylko 6.45 Euro i patrząc na ceny lusterek w drogeriach u nas i na ich jakość myślę, że za te pieniądze coś równie dobrego trudno byłoby znaleźć . Był to więc jak najbardziej udany zakup. 
    Obojętnie nie mogłam przejść również obok żeli. Kupiłam pięć wersji zapachowych. Rzadnej z nich wcześniej nie miałam więc się cieszę. Będąc już przy żelach Balea skusiłam się jeszcze na mydło do rąk w płynie. Cena żeli to 0.55 Euro a mydełka 0.65 Euro.
   Skusiłam się również na dwa zestawy do włosów z Balea. Pierwszy to Oil Repair który już kiedyś miałam a drugi to Coffein. Zobaczymy jak się spisze. Cena i szamponu i odżywki to 1.35 Euro. Kiedyś myślałam, że odżywka jest droższa.
   Kosmetyków z alverde nigdy nie używałam więc do mojego koszyka wpadł szampon i odżywka Aloe Vera i Hibiskus. Myślę, że będzie to fajny duet ale przekonam się kiedy zacznę używać. Cena szamponu to 1.95 Euro a odżywki 2.25 Euro.
   Ostatnią już rzeczą jest moje trzecie jajeczko Ebeline . Jego cena to 2.45 Euro.

Co sądzicie o moich zakupach? Jakie produkty z DM Wy lubicie i polecacie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.