Strona GłównaO mnieKontakt
Cute Purple Bow Tie Pointer

poniedziałek, 23 maja 2016

Rival de Loop Vital - płyn micelarny do skóry wrażliwej .

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z płynem micelarnym firmy której produkty bardzo lubiłam i kupowałam je w ciemno. Tak też był tym razem. Kończył mi się płyn do demakijażu, ten zwrócił moją uwagę i tak oto powrócił ze mną do domu. Czy z niego też byłam zadowolona?
Płyn dostajemy w plastikowej buteleczce o pojemności 200 ml. Cena to około 7 zł. W kwestii opakowania, jego szata graficzna nie rzuciła mnie na kolana, miewali ładniejsze. Jednak w tej cenie nie wymagamy cudów. 
Produkt dedykowany jest do skóry wrażliwej, nie mam przesadnie wrażliwej cery, jednak pojawiają się jakieś popękane naczynka, dlatego dmucham na zimne i lubię takie delikatne produkty. Niestety ten taki nie jest. Producent każe omijać okolice oczu i tak robiłam jednak opary produktu i tak podrażniają oczy. Kiedy raz z przyzwyczajenia próbowałam zmyć nim makijaż oczu ponieważ robię tak Garnierem i nigdy nic się nie stało. Tu efekt był fatalny, zaczerwienione, piekące oczy przez długi czas. Byłabym w stanie to jakoś przeżyć ponieważ producent każe okolice oczu omijać. Jednak on nawet nie nałożony w ich bliskiej okolicy powoduje dyskomfort. Skóra na twarzy po jego użyciu też piecze i pozostaje zaczerwieniona, podrażniona. Jest to produkt do cery wrażliwej - moim zdaniem to jakaś pomyłka. Ogromne rozczarowanie i porażka. Zużywam go do czyszczenia opakowań kosmetyków które zdarza mi się pobrudzić podczas makijażu.
Ze zmywaniem makijażu sobie radził ale jakim kosztem. Zdecydowane NIEEE.
Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

czwartek, 19 maja 2016

Tusz do rzęs Maybelline the LIFT VOLUME EXPRESS.

Witam Was kochane,
Dobry tusz do rzęs to podstawa mojego makijażu, bywa tak, że pomaluję tylko rzęsy i wychodzę z domu. Myślę, ze Wy też tak macie dlatego tusz musi być dobry.
Tusz the Lift Volume Express kosztuje stacjonarnie ok. 20 zł. Na ezebra  kupiłam go za mniej niż 15 zł. Nie pamiętam teraz dokładnej ceny. Pojemność 10 ml.
Mascara ma intensywnie czarny kolor. Lekko unosi rzęsy, pogrubia, wydłuża. Ja mam swoje bardzo liche rzęsy dlatego tusz to mój nieodłączny przyjaciel. Jest bardzo tani, przez długi czas nadaje się do użytku i nie traci na tym wygląd rzęs. 
Opakowanie jest dość trwałe, napisy nie ścierają się zbyt szybko. Całkiem przyzwoite.
Szczoteczka jest klasyczna, ja w sumie lubię taki typ natomiast tą jak tylko trochę się zagapię zawsze się wymarzę . Jest to minus i pozostając w tym klimacie po kilku godzinach ona się osypuje i potrafią te cząsteczki wpadać do oka i wtedy odczuwam duży dyskomfort. Jeśli nałożymy jej zbyt dużo potrafi sklejać rzęsy.
Podsumowując efekt jest zadowalający, w tej cenie powiedziałabym nawet, że dobry. Ma swoje mankamenty. Oczywiście miałam lepsze mascary. Nie wiem czy do niej wrócę.
Efekt na rzęsach możecie ocenić same.

Co sądzicie o tym tuszu? Używałyście go?

Pozdrawiam,
Patrycja P,

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

środa, 18 maja 2016

Mardi Gras Semilac, zdobienie NEGATIVE SPACE NAIL.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę pokazać Wam zdobienie które ostatnio jest bardzo modne. Dużo się o nim mówi i pisze. Mówię tu o pozostawieniu fragmentu lub fragmentów płytki paznokcia bez pomalowania. Taki "nagi" paznokieć. Ja postawiłam na mały fragment na środkowym palcu. Zapraszam na mój pomysł na NEGATIVE SPACE NAIL.





Podoba Wam się takie zdobienie? 

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

środa, 11 maja 2016

MAC Satin Lipstick w odcieniu Rebel .

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z moimi spostrzeżeniami na temat szminki marki MAC o wykończeniu satynowym. Posiadam kolor REBEL. MAC jest marką kosmetyczną cenioną przez wiele Pań . Nie zwariowałam na punkcie tej marki jednak na punkcie koloru pomadki o której będzie w dzisiejszym wpisie już tak. Długo szukałam czegoś takiego. Znalazłam to właśnie w salonie MAC. Szminkę bardzo lubię, często gości na moich ustach, pojawiła się nawet w ostatnich ulubieńcach natomiast ma ona również swoje mankamenty. Dziś o wszystkim opowiem.
Zaczynając od informacji technicznych, za 86 zł. dostajemy 3 g. produktu. 
Szminka zamknięta jest w czarnym, solidnie wykonanym opakowaniu. Widnieje na nim srebrny napis z nazwą marki. Klasyczne i eleganckie. Bardzo mi się podoba. Dodatkowo zapakowana jest w kartonik na którym zawarte są podstawowe informacje o produkcie.
Jeśli chodzi o kolor wydaje się on prawie bordowy, nałożony na usta jest nieco jaśniejszy. Oczywiście intensywność koloru da się stopniować. Określiłabym go mianem takiej nie do końca dojrzałej śliwki . Przepięknie wygląda na ustach i uważam, że mi pasuje. Pomimo tego, ze jest bardzo wyrazisty ładnie wygląda również na małych ustach. Jestem oczarowana tym kolorem.
Najbardziej interesującą kwestią zapewne są jego właściwości i trwałość. Produkt posiada wykończenie satynowe. Jest ono bardzo subtelne. Bardzo lubię maty jednak tej satynie nie mogę nic zarzucić. Nie jest to wykończenie błyszczące.
Szminka w kolorze Rebel nie wysusza ust, jednak zdarza się jej podkreślać suche skórki dlatego warto przed jej użyciem zadbać o dobra kondycję ust. Jest trwała, wytrzymuje na ustach kilka godzin bez jedzenia i picia, gdy jem i pije lekko się ściera ale równomiernie . Produkt barwi usta więc jest widoczny bardzo długo. Oczywiście jeśli jemy kanapki lub coś tłustego to ona ściera się i pozostają tylko te lekko zabarwione usta, które dalej wyglądają dobrze. Lubię jednak wtedy przetrzeć usta i nałożyć ją odnowa i jest znowu intensywna i pięknie wygląda . Od produktu w tej cenie można byłoby wymagać więcej jednak z drugiej strony jest to pomadka satynowa, niezastygająca więc trzeba się liczyć z tym, że nie będzie ona w idealnym stanie na naszych ustach cały dzień. 
Mam jej za złe jedną rzecz. Nigdy żadna pomadka mi się nie złamała a ten ukochany i najdroższy kolorek zrobił mi to i to w krótkim czasie po zakupie. Muszę ją teraz nakładać pędzelkiem. Nie wiem jak to się stało. Pewnego dnia chcę się nią pomalować, wykręcam produkt i klops... złamana. Trudno. 
Podsumowując produkt kocham za jego przepiękny kolor. Jest to pomadka dość trwała jednak wiadomo mogłoby być jeszcze lepiej. Minusik za to, że zdarza jej się podkreślać suche skorki. Za kolor dostałaby 6/6 . Za te drobne przewinienia muszę odjąć jej jeszcze jeden punkcik więc w ogólnym rozrachunku zdobywa 5/6. Jest to mój nieidealny ideał.
Na zdjęciu poniżej kolor na ustach oraz pełen makijaż twarzy.


Co sądzicie o tej pomadce? Polecacie inne pomadki marki MAC?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

poniedziałek, 9 maja 2016

Puder matujący Rimmel Stay Matte, kolor 001 transparentny.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z recenzją pudru STAY MATTE RIMMEL, kolor 001 transparentny. Jeśli ktoś widział ostatnich ulubieńców domyśla się, że recenzja będzie pozytywna. Postaram się Wam dziś przybliżyć działanie tego produktu abyście mogły ocenić czy u Was też się sprawdzi.
Zapraszam!
Puder ma pojemność 14 g i kosztuje stacjonarnie ok. 20 zł. W drogeriach internetowych można go dostać za mniej niż 13 zł.
Opakowanie nie jest najwyższych lotów ale nie ono jest tu najważniejsze, plastik jest cienki. Na pudrze jest wytłoczone logo Rimmela. Ładnie to wygląda, niestety na zdjęciu tego nie widać, jest trochę prześwietlone.
Jak sama nazwa wskazuje puder ma być matujący. Jestem posiadaczką cery suchej, czasem błyszcze się w strefie "T". Lubię podkłady rozświetlające, wiadomo jednak, że potrzebują one pewnego utrwalenia w postaci pudru,zwłaszcza te niezastygające. Nie lubię pełnego matu na twarzy i ten produkt takiego nie daje. Utrwala podkład jednak bez efektu pełnego matu czy ciastka na twarzy.  Nie wpływa w żaden sposób na odcień podkładu, z każdym wygląda dobrze. Muszę przyznać,że pod koniec dnia zaczynam się już bardziej błyszczeć, jednak dla mnie pozostaje to jeszcze w kategoriach takiego zdrowego blasku a nie jakby pot nam płyną po czole. Wiadomo jednak, że wszystko zależy od tego kto jaki efekt lubi. Posiadaczki cery tłustej lub takie kobiety które lubią pełen mat na pewno nie będą z niego zadowolone i z tym należy się liczyć. Mi natomiast on bardzo pasuje i będę po niego sięgać.
Wspomniałam już, że nie posiada on solidnego opakowania. Ma jeszcze jedną malutką wadę którą jest słaba wydajność. Jednak umówmy się jest tani więc można mu te dwa mankamenty wybaczyć bo produkt sam w sobie jest dla mnie bardzo dobry. Tak jak pisałam w ulubieńcach, najlepszy puder jakiego używałam
Używałyście Rimmel Stay Matte? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

piątek, 6 maja 2016

Top 5 ostatnich miesięcy.

Witam Was kochane,
Dziś przychodzę do Was z ulubieńcami ostatnich miesięcy. Ostatni taki wpis to byli ulubieńcy 2015 roku. Minęło 4 miesiące więc czas najwyższy pokazać Wam jakie produkty dołączyły do mojego grona ulubieńców.
Wszystkie te produkty bardzo lubię, produkty Rimmela kupiłam już ponownie. Mam je wszystkie od kilku miesięcy dlatego mogę już z czystym sumieniem powiedzieć tak to takie produkty które zasłużyły na miano ulubieńców.
1. Podkład Rimmel Lasting Finish, 100 Ivory. Przyznam, że nasze pierwsze spotkanie nie zaowocowało miłością, byłam nawet trochę rozczarowana. Nałożyłam go wtedy za pomocą jajka z Ebeline. Dałam mu kolejną szansę i nałożyłam go zwilżonym pędzlem z Zoevy 104 Buffer i tu już pojawiło się zauroczenie które z czasem przerodziło się w miłość. Podkład ma piękny kolor, długo się utrzymuje. Dostaje wiele komplementów kiedy mam go na buzi i kilka koleżanek pytało co to za ładny podkład mam na twarzy. Oby miłość kwitła.
2. Perfumy Elizabeth Arden Green Tea Cherry Blossom. Piękny, intensywny, długo utrzymujący się, cytrusowy zapach. Bardzo przypadł mi do gustu. Również jestem o niego pytana. To już trzecie perfumy z tej marki i każde są świetne. Dodatkowo  nie są drogie. Same plusy.
3. Pomadka MAC, Rebel, wykończenie Satin. Jest to piękny, fioletowy odcień. Uważam, że mi w nim do twarzy i właśnie za ten kolor ją uwielbiam. Przez niego też trafia do ulubieńców. Ma jednak swoje mankamenty które nie powinny mieć miejsca przy produkcie w tej cenie. Jednak o tym kiedy indziej... Pojawi się osobny post na jej temat ponieważ zasłużyła na to.
4. Puder Rimmel Stay Matte, kolor transparentny. Posiadam skórę suchą, czasem błyszczę się w strefie T. Jest to najlepszy puder jakiego do tej pory używałam. Matuje, jednak nie zbyt przesadnie. Nie lubię pełnego matu na buzi a ten puder daje piękne, lekko satynowe wykończenie. Wygląda ładnie z każdym podkładem jaki posiadam. Myślę, że pozostaniemy ze sobą na dłużej.
5. Inglot, Makeup Fixer. Mgielka utrwalająca makijaż. Produkt ma przedłużyć trwałość naszego makijażu i faktycznie to robi. Nawet pomadka nim spryskana dłużej się utrzymuje. Nie zauważyłam żeby szkodził mojej cerze, zapychał czy podrażniał. Bardzo przydatny produkt. zwłaszcza, że nie używam bazy pod makijaż, nakładam tylko nawilżający krem.

Używałyście któregoś z tych produktów? Lubicie je?

Pozdrawiam, 
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.

czwartek, 5 maja 2016

Denko, marzec-kwiecień.

Witam Was kochane,
Mamy dziś już 5 maja więc najwyższy czas na pokazanie Wam moich pustaków. Zmieniając temat nadal trwa promocja w Rossmannie -49% na produkty do ust i lakiery. Skusiłam się dziś na dwie pomadki z Wibo. Zobaczymy jak się spiszą. Nie przedłużając zbędnie zapraszam na denko!

Zacznę od produktów do ciała:
1. Żel pod prysznic Palmolive. Delikatny, kremowy, ładnie pachnący żel. Dobrze się pieni i biorąc pod uwagę jego dużą pojemność 400 ml jest tani. Myślę, że będę do niego wracać.
2. Żel do higieny intymnej Biały Jeleń. Delikatny, łagodnie myje, odświeża. Nie podrażnia. Myślę, że to mój numer jeden. Czasem używam go również do mycia twarzy.
3. Naturalny oliwkowy krem do rąk Ziaja. Nie nawilża fenomenalnie, jednak szybko się wchłania, przyjemnie pachnie i w znacznym stopniu odżywia skórę dłoni. Jest to idealny, lekki krem do torebki.
4. Antyperspirant w kulce Nivea. Pojawiał się tu nie raz. kupuję go regularnie i bardzo lubię.

Włosy:
5. Odżywka do włosów Balea Coffein. Jest to po prostu dobra odzywka, ułatwia rozczesywanie, lekko wygładza włosy. 
6. Szampon do włosów Balea Coffein. Dobrze oczyszcza, nie plącze włosów. Całkiem przyzwoity.

Twarz:
7. Nawilżający krem na noc Baikal. Bardzo fajny, lekki, dobrze nawilżający kremik. klik
8. Żel peelingujący do mycia twarzy Lirene Young 20+. Nie rewelacyjny jednak dobry żel, być może do niego wrócę. klik
9.Ziaja naturalny oliwkowy płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu. Pisałam o nim tutaj 
10. Aloesowa maska nawilżająca LOMILOMI z serii na każdy dzień tygodnia poniedziałek. Maska zawiera bardzo dużą ilość substancji nawilżającej. Jest w formie wykonanej z cienkiego "materiału", nasączonego substancjami odżywczymi. Substancji jest tak dużo, ze potem posmarowałam sobie nią jeszcze nogi. Faktycznie lekko nawilża, delikatnie napina skórę. Nie podrażnia. Przyjemny produkt, myślę, że wypróbuję jeszcze te na inne dni tygodnia.
11. Krem pod oczy Hydro RdL. Lekki, przyjemny kremik, stosowałam go rano pod makijaż. Na noc używałam olejków. Myślę, że sam solo mógłby być za słaby. Nie roluje się pod korektorem, nie obniża jego trwałości
12. Clinique krem- żel nawilżający Moisture Surge Extended Thirst Relief. Lekki kremik pod makijaż, przez swoją żelową konsystencję wydaje się, że wygładza cerę. Nie nawilża jednak jakoś spektakularnie, powiedziałabym wręcz, że średnio. Uważam więc,że nie jest wart swojej ceny i więcej po niego nie sięgnę.
13. Lbiotica krem na porost rzęs. Stosowałam go tak nieregularnie, że nie mogę się na jego temat wypowiedzieć. Może przy regularnym stosowaniu daje efekty.

Inne:
14. Perfumy Elizabeth Arden 5th avenue. Piękny zapach, niestety coś w nim zmienili bo gdy ostatnio wąchałam je w sklepie to nie były już te perfumy, Szkoda.

Używałyście któregoś z tych produktów? Co o nich sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.


KOSMETYKI MOIM OKIEM.

środa, 4 maja 2016

Lirene Young 20+, żel myjący peelingujący do twarzy.

Witam Was kochane,
Wypoczęte po długim majowym weekendzie? Wyjeżdżałyście gdzieś czy wybrałyście raczej domowe zacisze? Ja pozostałam w domu a majowe "wakacje" przełożyłam na 12-go, wtedy wyjeżdżam. Przejdźmy do tematu dzisiejszego wpisu a jest nim peelingujący żel do mycia twarzy z Lirene Young 20+.
Produkt kosztuje ok. 13 zł. przy pojemności 150 ml. Drobinki w nim zawarte są bardzo delikatne, prawie niewyczuwalne dlatego ja używałam go codziennie. Pomimo tego, ze mam suchą skórę nie zaszkodziło to jej. Po zmyciu makijażu płynem micelarnym stosowałam jeszcze ten żel i skóra była dobrze oczyszczona. Dodatkowo usuwał martwy naskórek, nie w stopniu spektakularnym ale efekty były widoczne. produkt nie należy do najbardziej wydajnych jakie miałam okazję używać. Jego konsystencja nie jest gęsta. Żel odświeża i ma przyjemny zapach, wyczuwalna jest pomarańcza. Wygładza skórę. W regularnej cenie bym go nie kupiła ponownie jednak na wyspie Lirene w FH w Piasecznie można go mieć już za 3 zł. Nie wykluczone, że kiedyś jeszcze po niego sięgnę.
Używałyście go? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam,
Patrycja P.

KOSMETYKI MOIM OKIEM.